Doom na bakteriach? Eksperyment z MIT brzmi jak żart, ale jest prawdziwy

Doom uruchomiony na bakteriach E. coli brzmi jak żart z internetowego forum. Jednakże, to prawdziwy eksperyment łączący klasykę gier z biotechnologią. Kultowy FPS id Software po raz kolejny udowadnia, że pytanie „czy da się na tym odpalić Dooma?” nadal nie zna granic.

Opublikowano: 12.05.2026

Autor: Jakub Bugielski

Doom na bakteriach? Eksperyment z MIT brzmi jak żart, ale jest prawdziwy

Zdjęcie: Doom / id Software (wyd. 1993)

Doom na bakteriach E. coli to najwolniejsza wersja kultowego FPS-a?

Za nietypowy projekt odpowiada Lauren „Ren” Ramlan, doktorantka biotechnologii z MIT. Badaczka przygotowała koncepcję biologicznego wyświetlacza z komórek E. coli, które miały działać jak piksele — zapalać się i gasnąć, tworząc uproszczony obraz z gry Doom. Popular Science opisało eksperyment 1 lutego 2024 roku.

W praktyce nie jest to jednak pełnoprawny port gry, który można uruchomić i kontrolować jak klasyczną wersję FPS-a od id Software. Eksperyment polega na odtworzeniu obrazu z wykorzystaniem komórek reagujących światłem. Bardziej przypomina to biologiczną demonstrację technologii niż działającą platformę do grania.

Największe wrażenie robi tempo działania takiego „ekranu”. Według opisu projektu pojedyncza klatka potrzebuje około 70 minut, aby w pełni się rozświetlić, a następnie ponad 8 godzin, by wrócić do pierwotnego stanu. Oznacza to około 9 godzin na jedną klatkę obrazu, więc przejście całego Dooma zajęłoby teoretycznie setki lat.


Doom znów uruchomiony tam, gdzie nikt się go nie spodziewał

Doom to klasyczny FPS wydany w 1993 roku przez id Software. Gra od lat funkcjonuje nie tylko jako legenda gatunku, ale też jako internetowy test kreatywności programistów i majsterkowiczów. Uruchamiano ją już na bankomatach, kalkulatorach, testach ciążowych czy nietypowych urządzeniach przemysłowych.

Wersja na bakteriach E. coli nie jest więc praktycznym portem, lecz kolejnym przykładem kulturowego fenomenu „Doom działa na wszystkim”. Tym razem granica została przesunięta z elektroniki w stronę biologii syntetycznej.

Jakub Bugielski

Autor:
Jakub Bugielski
Gracz z niemal trzema dekadami doświadczenia na karku, który swoją przygodę z graniem rozpoczął od Commodore 64 i Atari 2600, by potem, jak każdy Polak, tłuc bez opamiętania na Pegasusie. Dziś gracz głównie PC, wiecznie zakochany w strategiach wszelakich (z naciskiem na RTS), RPG i indykach.

Kolejny newsWolfenstein 3D zmienia...