FPS Quest zamienia lagi i crashe w mechanikę rozgrywki

Opublikowano: 09.01.2026

Autor: Jakub Bugielski

FPS Quest zamienia lagi i crashe w mechanikę rozgrywki

Zdjęcie: FPS Quest / Farlight Games Industry

FPS Quest to jedna z najbardziej nietypowych strzelanek FPS, jakie pojawiły się ostatnio na radarze graczy PC. Zamiast klasycznego paska zdrowia twórcy postawili na rozwiązanie, które dla wielu użytkowników komputerów jest największym koszmarem – spadki wydajności. W tej grze to właśnie liczba klatek na sekundę decyduje o tym, jak długo przetrwasz na polu walki.

FPS Quest – strzelanka, w której zamiast zdrowia, tracisz… FPS-y!

Na Steamie znajdziecie FPS Quest. To pierwszoosobowa strzelanka z elementami roguelike’a, która już na poziomie podstawowych założeń wywraca gatunek do góry nogami. Zamiast klasycznego systemu punktów życia, gra wykorzystuje FPS-y jako główny zasób przetrwania. Każde starcie z przeciwnikami wpływa nie tylko na sytuację na mapie, ale też na „kondycję” samej gry.

Gdy gracz otrzymuje obrażenia, liczba klatek na sekundę zaczyna spadać. Im gorzej radzisz sobie w walce, tym mniej płynna staje się rozgrywka. Sterowanie reaguje wolniej, animacje zaczynają się rwać, a całość sprawia wrażenie coraz mniej stabilnej. Twórcy celowo wykorzystują frustracje znane z gier PC, zamieniając je w pełnoprawny element mechaniki.


FPS jako pasek życia

W FPS Quest każde otrzymane obrażenie oznacza bezpośrednią utratę FPS-ów. Nie jest to jedynie wizualny licznik – niski poziom klatek realnie utrudnia walkę i poruszanie się po mapie. Przy skrajnie niskiej wydajności gra potrafi symulować poważne lagi, a w najgorszym wypadku „crash” staje się odpowiednikiem śmierci bohatera.

Strzelanka FPS quest, w której zamiast zdrowia tracisz klatki na sekundę

Na szczęście gracze nie są całkowicie bezbronni. Eliminowanie przeciwników pozwala odzyskiwać FPS-y, co działa jak forma leczenia. Im skuteczniej walczysz, tym stabilniejsza staje się rozgrywka. To rozwiązanie promuje agresywny styl gry i zmusza do podejmowania ryzyka, nawet wtedy, gdy sytuacja wydaje się beznadziejna.

Dodatkowym kołem ratunkowym jest możliwość dynamicznego obniżania detali graficznych i ustawień wizualnych. Rezygnacja z efektów, uproszczenie grafiki czy ograniczenie jakości detali pozwala odzyskać cenne klatki na sekundę. W FPS Quest menu ustawień przestaje być techniczną ciekawostką, a staje się narzędziem przetrwania.


FPS-y to nie wszystko – wykorzystaj glitche na swoją korzyść

Jednym z najbardziej oryginalnych elementów gry jest świadome wykorzystanie glitchy i błędów graficznych jako mechaniki rozgrywki. Specjalne modyfikacje pozwalają usuwać tekstury, ściany, podłogi, a nawet całe fragmenty otoczenia. To, co w innych produkcjach byłoby krytycznym bugiem, tutaj staje się sposobem na zdobycie przewagi.

Strzelanka FPS quest, w której zamiast zdrowia tracisz klatki na sekundę

Usuwając elementy świata, gracze mogą tworzyć nowe przejścia, skróty lub nietypowe linie ataku. Glitche umożliwiają szybsze przemieszczanie się po mapie, omijanie zagrożeń, a nawet eliminowanie wrogów w sposób, którego twórcy klasycznych FPS-ów nigdy by nie przewidzieli. Chaos jest tu kontrolowany, a kreatywność gracza nagradzana dodatkowymi FPS-ami i większą swobodą działania.

W trakcie walki można również zdobywać wzmocnienia, które zwiększają liczbę klatek, poprawiają stabilność „silnika” lub przyspieszają reakcje gry. Każdy run wygląda inaczej, a decyzje podejmowane pod presją spadającej wydajności mają realny wpływ na przebieg rozgrywki.


Czym jest FPS Quest

FPS Quest to niezależny projekt tworzony przez studio indie Farlight Games Industry, który celowo bawi się konwencją strzelanek FPS i problemami technicznymi znanymi graczom PC. Gra nie ma jeszcze ustalonej daty premiery, jednak już teraz można dodać ją do listy życzeń na Steamie. Twórcy zapowiadają produkcję skierowaną do graczy szukających świeżych pomysłów, wysokiego poziomu wyzwania i nietypowego humoru opartego na realiach grania na komputerach osobistych.

Jakub Bugielski

Autor:
Jakub Bugielski
Gracz z niemal trzema dekadami doświadczenia na karku, który swoją przygodę z graniem rozpoczął od Commodore 64 i Atari 2600, by potem, jak każdy Polak, tłuc bez opamiętania na Pegasusie. Dziś gracz głównie PC, wiecznie zakochany w strategiach wszelakich (z naciskiem na RTS), RPG i indykach.

Kolejny newsNova Roma opóźniona, nowa...